Odkopuję stare szkice - ciąg dalszy.
Rysowanie pozwalało mi zwykle rozładować emocje.
Nic godnego uwagi wówczas się nie "rodziło" (cóż, gniewne szuranie pędzlem po papierze, bez planu, koncepcji, ładu, składu...), poza tym jednym szkicem (tusz i długopis). Jakoś go lubię, chociaż przypomina o dość niemiłych wydarzeniach i niespecjalnie pokojowych fantazjach:
* Chyba wtedy słuchałam właśnie "Egzystencjalnego Pawia" (KLIKNIJ aby posłuchać), gdzie padają te inspirujące słowa... ;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tusz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tusz. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 16 stycznia 2014
piątek, 15 listopada 2013
Studium focha w tuszu
"— Nadal jesteś wściekły?
Alec, oparty o ścianę windy, spiorunował Jace'a wzrokiem. - Nie jestem wściekły.
— Owszem, jesteś."*
Bazgroł na devie i bazgrołek na tumlerze.
Chłodno się zrobiło i mam z tego tytułu fazę na swetry. Wszędzie widzę sweterki - mięciuchne w dotyku, gęste sploty albo luźne skrzyżowania włókien, przypominające siec. I te ślicznie skrzące, z drobniutkimi cekinami, które były inspirowane - idę o zakład! - ściętą mrozem pierzyną śniegu, oświetloną blaskiem lampy w styczniową noc...
Przez te zmysłowe - bądź co bądź -fantazje zachciało mi się rysować swetry.
Wyciągnęłam notes bazgroląc na próbę warkocze wełny, kiedy nagle przed oczami stanął - nie wiedzieć czemu - obraz z przeczytanej jakiś czas temu serii pani Cassandry Clare. Gdyż jeden z jej Mrocznych Łowców (czy jaki im tam...) odznaczał się zamiłowaniem do mundurów - na służbie nosił skóry i tatuaże, a w cywilu wyłącznie czarne swetry i jeansy.
"— Gdzie byłeś przez całą noc? — zapytał Magnus cierpkim tonem. — Z Alekiem?
— Nie mogłem zasnąć, więc poszedłem na spacer — odparł Jace. — Wracając, natknąłem się na
tego smutasa snującego się po ganku. — Wskazał na przyjaciela.
Magnus się rozpromienił.
— Siedziałeś tam przez całą noc? — zapytał Aleca.
— Nie. Poszedłem do domu, a potem wróciłem. Zobacz, że mam inne ubranie.
Wszyscy na niego spojrzeli. Alec miał na sobie ciemny sweter i dżinsy, czyli dokładnie to samo co
poprzedniego dnia. Mimo to Clary postanowiła rozstrzygnąć wątpliwości na jego korzyść."*
Seria jest głupiutka, pełna bezsensów i genialna zarazem - ma w sobie wszystko to, czego fani poczytnych książek w owych książkach nie znajdują, a czego szukają na fanfiction.net. Pani Cassandra zna potrzeby rynku. "Mortal Instrument" to gigantywczy fanfic w który upchano wszystko to, co napędza popularność serwisu fan fiction. Taki wieki, szesciotomowy worek na ulubione wątki (homoseksualizm, seks, zakazana miłość, wojna, wampiry, wilkołaki, Harry Potter, Anime, Bleach itp) z wartką akcją, absurdem i heroizmem.**
Sam Alec (bo niebieskooki mundurowy w swetrze to Alec) postacią lubliwą jest. Taki uroczy Uke, trochę ciapa, trochę romantyk i zakompleksiony nacjonalista. Bardzo chciałam narysować go z miną, która - moim zdaniem - najlepiej oddaje jego "cierpienia" z serii. "Foch! Foch, foch, foch i na wszystko, co dotyczy heteroseksualnych blondynów - powiadam foch!" ;)
Dobra nuta na piątek (nawet w klimacie fandomu mojego fanarta - tyle krwi się tam leje...):
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
* Cytowane fragmenty z "Mortal Instruments II: City of Ashes"
** A ja sobie nabijam lajki na fali popularności tego czytadła. Life is hard and marketing is future! ;)
Alec, oparty o ścianę windy, spiorunował Jace'a wzrokiem. - Nie jestem wściekły.
— Owszem, jesteś."*
Bazgroł na devie i bazgrołek na tumlerze.
Chłodno się zrobiło i mam z tego tytułu fazę na swetry. Wszędzie widzę sweterki - mięciuchne w dotyku, gęste sploty albo luźne skrzyżowania włókien, przypominające siec. I te ślicznie skrzące, z drobniutkimi cekinami, które były inspirowane - idę o zakład! - ściętą mrozem pierzyną śniegu, oświetloną blaskiem lampy w styczniową noc...
Przez te zmysłowe - bądź co bądź -fantazje zachciało mi się rysować swetry.
Wyciągnęłam notes bazgroląc na próbę warkocze wełny, kiedy nagle przed oczami stanął - nie wiedzieć czemu - obraz z przeczytanej jakiś czas temu serii pani Cassandry Clare. Gdyż jeden z jej Mrocznych Łowców (czy jaki im tam...) odznaczał się zamiłowaniem do mundurów - na służbie nosił skóry i tatuaże, a w cywilu wyłącznie czarne swetry i jeansy.
"— Gdzie byłeś przez całą noc? — zapytał Magnus cierpkim tonem. — Z Alekiem?
— Nie mogłem zasnąć, więc poszedłem na spacer — odparł Jace. — Wracając, natknąłem się na
tego smutasa snującego się po ganku. — Wskazał na przyjaciela.
Magnus się rozpromienił.
— Siedziałeś tam przez całą noc? — zapytał Aleca.
— Nie. Poszedłem do domu, a potem wróciłem. Zobacz, że mam inne ubranie.
Wszyscy na niego spojrzeli. Alec miał na sobie ciemny sweter i dżinsy, czyli dokładnie to samo co
poprzedniego dnia. Mimo to Clary postanowiła rozstrzygnąć wątpliwości na jego korzyść."*
Seria jest głupiutka, pełna bezsensów i genialna zarazem - ma w sobie wszystko to, czego fani poczytnych książek w owych książkach nie znajdują, a czego szukają na fanfiction.net. Pani Cassandra zna potrzeby rynku. "Mortal Instrument" to gigantywczy fanfic w który upchano wszystko to, co napędza popularność serwisu fan fiction. Taki wieki, szesciotomowy worek na ulubione wątki (homoseksualizm, seks, zakazana miłość, wojna, wampiry, wilkołaki, Harry Potter, Anime, Bleach itp) z wartką akcją, absurdem i heroizmem.**
Sam Alec (bo niebieskooki mundurowy w swetrze to Alec) postacią lubliwą jest. Taki uroczy Uke, trochę ciapa, trochę romantyk i zakompleksiony nacjonalista. Bardzo chciałam narysować go z miną, która - moim zdaniem - najlepiej oddaje jego "cierpienia" z serii. "Foch! Foch, foch, foch i na wszystko, co dotyczy heteroseksualnych blondynów - powiadam foch!" ;)
Dobra nuta na piątek (nawet w klimacie fandomu mojego fanarta - tyle krwi się tam leje...):
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
* Cytowane fragmenty z "Mortal Instruments II: City of Ashes"
** A ja sobie nabijam lajki na fali popularności tego czytadła. Life is hard and marketing is future! ;)
Etykiety:
alec,
Alec Lightwood,
black jumper,
Dary Anioła,
Fanart,
fanart for friday,
illustration,
ilustracje,
ink,
jumper,
Miasto kości,
Miasto Popiołów,
Mortal Instruments,
sketch,
swetry,
szkice,
sztuka,
tusz
Subskrybuj:
Posty (Atom)

