Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wędrowiec. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wędrowiec. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 czerwca 2013

Wszystko trzeba odkryć samemu. I również przejść przez to zupełnie samemu.

 - Włóczykij, Tove Jansson.

Cierpię chwilowo na przerost weny skolidowany z brakiem możliwości czasowo-przestrzennych. Innymi słowy tak buzuję pomysłami, chęciami i zniecierpliwieniem, że kiedy wreszcie znajduję miejsce, ciszę i czas, to nie mogę się skupić na jednej pracy. Tym sposobem mam kilkanaście szkiców i palety rozbełtanych farb (wysychające palety...) oraz zero efektów końcowych.

Ku odczarowaniu wszelkich przesadnie ambitnych idei - Włóczykij, któremu się nigdy, nigdzie nie spieszyło.


Niestety, skan zmienił kolory (nie często się to zdarza) i gdzieś zniknęły delikatne przejścia błękitu w tle, ale mimo wszystko - chyba - nadal czuć lato, słońce i beztroskę.  

Kiedyś, dawno, dawno temu, podczas spaceru po mieście odczytaliśmy napis z muru. Chociaż w haśle znajdował się byk ortograficzny ("Włuczykij"), samo przesłanie, domorośle-filozoficzne, wywoływało mimowolny uśmiech, a mianowicie:
Czy Włóczykij wędrował, bo lubił, czy nieustannie uciekał przed własnym przeznaczeniem?

Studium mojego łapska: